środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział XXIII

Trzy miesiące później
Oczami Martyny:
Niedługo nasz dzidzia przychodzi na świat. Jest godzina 21:30 kładłam się już spać.Kiedy się położyłam usnęłam momentalnie.O 1:00 poczułam jakieś skurcze w brzuchu , odeszły mi wody to był ten dzień , a tak dokładnie już 5 sierpnia. Obudziłam Alana.
-Alan! Alan! Wstawaj-krzyknęłam
-Co , co się dzieję , że mnie budzisz?-spytał
-Alan ja rodzę!-krzyknęłam
-Co?!-otrząsnął się
Po chwili wstał z łóżka i zaczął się ubierać , ja także . Alan wziął torbę i wyszliśmy z domu.Wsiedliśmy do auta i czym prędzej ruszyliśmy. Do szpitala dojechaliśmy po jakiś 30-40 minutach.Alan wbiegł ze mną na rękach do szpitala i zaczął krzyczeć:
-Pomocy! Moja żona rodzi-
W tym czasie na korytarz wyszedł mój ginekolog.
-Co się dzieje?-spytał
-Panie doktorze ona rodzi-powiedział Alan
Doktor wezwał pielęgniarkę i zawieźli mnie na salę położniczą.Poród był bolesny , ale go przetrwałam , oczywiście był to poród rodzinny. Po 20 minutach trzymałam już moje maleństwo na rękach.
Po paru minutach byłam już na sali. Alan zadzwonił po swojego ojca w sumie niedługo już go miało nie być.
Ja wysłałam SMS-a do mojej matki, który  brzmiał tak 
Hej mamo!
Nasza laleczka jest już na świecie.
przesyłam ci jej zdjecie.

Nasza księżniczka
 --------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorry że takie krótkie nie mam weny. Przepraszam,że tak długo nie pisałam test szóstoklasisty wiecie i te sprawy .


wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział XXII

Miesiąc później
Oczami Alana:
To już jutro! To właśnie jutro miał być ten najważniejszy dla nas dzień. Nadszedł już wieczór położyliśmy się wcześniej, ponieważ ślub miał być o 14:00, a wstać musieliśmy bardzo wcześnie.
-To dobranoc skarbie-powiedziałem
-Dobranoc-odpowiedziała mi
Martyna na nogach była już o godzinie 7:00 , ponieważ musiała jechać do swojej matki, bo tam była jej świadkowa jej sukienka i wszystkie kosmetyki.Kamerzysta i fotograf mieli przyjechać o godzinie 13:00.
Mój świadek w prawdzie już się zjawił był u nas w domu po 2 godzinach od wyjechaniu Martyny do jej rodzinnego domu.Dochodziła godzina 10:00, postanowiłem zadzwonić do Martyny.
Rozmowa z Martyną:
-Hej skarbie jak tam? Gotowa już?-zapytałem
-Nie. Siedzę jeszcze u fryzjera , a ty gotowy już?-spytała
-Tak , o 13 będę u Ciebie w domu.-powiedziałem
-Ok , w sumie to fryzjerka już kończy-odpowiedziała
-Ok, a jak tam malutka , mocno kopie?-spytałem
-Nie , tylko trochę wierzga po brzuchu , już nie mogę się doczekać kiedy przyjdzie na świat , jeszcze tylko 3 miesiące-odpowiedziała mi ze szczęściem
-Ok to ja kończę skarbie. Do zobaczenia.-pożegnałem się
-Do zobaczenia-odpowiedziała i rozłączyła się
                                                                                ***
Minęły trzy godziny w tym czasie siedziałem już w naszej limuzynie.Za  godzinę miał odbyć się nasz długo wyczekiwany ślub.Kiedy dotarłem na miejsce , od razu wszedłem do salonu , podałem Martynie kwiaty i tak właśnie w tym momencie odbywało się błogosławieństwo. Trwało one z półtora godziny , później po tym błogosławieństwu pojechaliśmy do kościoła , goście już tam czekali.Udaliśmy się w stronę kościoła i tak właśnie po godzinnej mszy Martyna zmieniła swoje nazwisko na moje.Po mszy udaliśmy się na wesele. Wziąłem Martynę na ręce i wniosłem przez próg.I tak zaczęło się nasze wspaniałe wesele. Po krótkiej chwili zaśpiewano nam i mojemu ojcowi sto lat, a później nadszedł czas na pierwszy taniec. Nasz taniec był bardzo energiczny zrobiliśmy składankę.po ekscytującym i energicznym tańcu zaczęli wszyscy nam klaskać.Usiedliśmy przy stole. Martyna pojechała do domu o godzinie 24:00.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
KONIEC
TO BYŁA 1 CZĘŚĆ ROZDZIAŁU XXII
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział XXI

Oczami Martyny:
Sala ślubna
Dzisiaj wraz z Alanem i jego ojcem pojechaliśmy wynająć salę , ślub miał być za miesiąc dokładnie w urodziny ojca Alana. Kiedy dojechaliśmy na miejsce obejrzeliśmy dokładnie sale i postanowiliśmy ją wynająć.Sala była już udekorowana wyglądała pięknie, więc postanowiłam zrobić kilka zdjęć.Ja postanowiłam pojechać po nasze zamówione już wcześniej zaproszenia.Jechałam chyba z pół godziny , aż w końcu dojechałam, weszłam do sklepu.
-Dzień dobry-przywitałam starszą panią
-Dzień dobry, czym mogę pomóc?-zapytała
-Przyjechałam odebrać zaproszenia ślubne-powiedziałam
-Proszę podać nazwisko-powiedziała
-Sokołowska Martyna-powiedziałam
Pani zaczęła szukać mojego nazwiska w komputerze , aż w końcu znalazła.
-Tak , mam, proszę o to Pani zaproszenia ślubne-powiedziała
-Dziękuje ile płace?-zapytałam
-50 złotych poproszę-powiedziała
-Proszę , dziękuje , dowidzenia- powiedziałam i wyszłam 
Miałam jeszcze jedną sprawę na mieście z tego , że jest kwiecień a ślub będzie w maju musiałam jechać do kwiaciarni po jakiś majowy bukiet ślubny.Pojechałam ,więc do kwiaciarni znajomej mojej mamy.Wysiadłam z auta , zamknęłam je i weszłam do kwiaciarni od progu powitała mnie pani Helenka ( znajoma mamy i mama Manueli)
-Dzień dobry Martynko-
-Dzień dobry pani Helenko , jak się Pani mniewa?-zapytałam
-A dobrze, uu widzę , że dzidziusia się spodziewasz-powiedziała dostrzegając mój piękny okrąglutki brzuszek
-Tak-odpowiedziałam
-To kim jest ten szczęściarz?-zapytała
-To Alan mój narzeczony-odpowiedziałam jej na pytanie
-Aha , to co cię do mnie sprowadza?-zapytała
-No jak to co Pani Helenko, kwiaty-odpowiedziałam
-A konkretnie jakie?-spytała
-Ślubne-odpowiedziałam
-Ślubne, tak?-Zapytała
-Tak-odpowiedziałam
-A w jakim miesiącu ślub?-zapytała
-W maju na początku-odpowiedziałam
-A to mam idealny bukiet na miesiąc maj-powiedziała i pokazała mi bukiet
-Śliczny jest pani Helenko-powiedziałam
-Podoba ci się?-zapytała
-Tak , biorę go-odpowiedziałam
-O jak wspaniale już ci go zapakuje -powiedziała
Zapakowała mi go , a ja podeszłam do płacenia.
-To ile płace pani Helenko?-spytałam
Moja suknia ślubna
-Oj nic moje drogie dziecko , wystarczy , że zaprosisz mnie na wesele -powiedziała
-No dobrze pani Helenko jutro dostarczę pani zaproszenie , oczywiście  Manueli także-pwiedziałam
-Dobrze do zobaczenia-powiedziała
-Do zobaczenia-pożegnałam się i wyszłam
Pojechałam po Alana , ponieważ musiałam zwrócić sukienkę ślubną , bo bym się w nią nie zmieściła z moim brzuszkiem i także musieliśmy kupić Alanowi garnitur. Na miejsce dotarłam po pół godzinie , Alan wsiadł do auta i znowu wyruszyliśmy na miasto.
Garnitur ślubny Alana
Kwiaty ślubne
W mieście byliśmy po pół godzinie jazdy , wysadziłam Alana koło salonu garniturów ślubnych , a ja pojechałam zwrócić sukienkę i kupić inną w tym samym salonie sukien ślubnych. Kiedy dojechałam do salonu, wyciągnęłam suknię z auta , zamknęłam samochód i weszłam do salonu . Powiem szczerze długo wybierałam suknie , aż w końcu znalazłam tę idealną.Alan w tym momencie wysłał mi zdjęcie garnituru, który kupił.
Zaproszenia ślubne
Po udanych zakupach pojechałam po Alana i oboje pojechaliśmy do domu. Kiedy dotarliśmy do naszego domu wzięłam nasze zakupy i wniosłam je do pokoju , potem pokazałam Alanowi zaproszenia ślubne i kwiaty.






---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
KONIEC
CZYTASZ=KOMENTUJESZ





czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział XX

Oczami Alana:
Pojechałem do notariusza razem z ojcem , sprzedaliśmy dom i pojechaliśmy do Martyny składać meble.Kiedy dojechaliśmy do domu , wysiedliśmy z auta i wszedliśmy do domu. Składanie mebli zastało nas do wieczora , o ściany się nie martwiłem, bo już wcześniej je pomalowaliśmy.Po składaniu mebli od razu położyłem się na łóżko , ale miałem pomysł.
-Martyna, a może zrobię ci zdjęcie brzuszka?-zapytałem
-No pewnie-powiedziała

Zdjęcie brzuszka
 Kiedy zrobiłem zdjęcie, Martyna położyła się na łóżku , a ja koło niej.Wyobrażałem sobie naszego maluszka jak będzie wyglądała czy będzie podobna do mnie czy do Martyny, martwiłem się tylko o tatę jak on dożyje przecież zostało mu jeszcze 7 miesięcy życia , więc postanowiłem jutro oświadczyć się Martynie.Postanowiłem nie zamęczać się tym i poszedłem spać.

Następny dzień.....
Wstałem wcześnie rano i pojechałem po pierścionek zaręczynowy.Na miejscu byłem po pół godzinie jazdy.Wszedłem do złotnika i wybrałem pierścionek.
Wybrałem ten
Kiedy już wybrałem pierścionek wróciłem do domu.Postanowiłem zabrać ją w romantyczne miejsce.Zabrałem ją tam gdzie wyznałem jej miłość ,teraz wyglądało to przepięknie zimą.Wysiedliśmy z auta i poszliśmy w nasze miejsce tam uklęknąłem i się oświadczyłęm , później wróciliśmy do domu zaczęliśmy planować ślub.Martyna już wybrała sukienkę ślubną.
Wesele i ślub miało odbyć się za miesiąc.Ustaliliśmy już prawie wszystko wystarczyło kupić jeszcze zaproszenia i wynająć sale , ponieważ ksiądz o wszystkim już wiedział. Z ojcem było coraz gorzej, stan jego zdrowia pogarszał się z dnia na dzień.




 
Suknia ślubna Martyny

 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
KONIEC
SORRY , ŻE TAKIE KRÓTKIE 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Rozdział XIX

Oczami Martyny:
Szokowało mnie to , że ojciec Alana ma raka , to oznaczało , że Alan także musi się przebadać.
-Alan-powiedziałam
-Tak?-zapytał
-A jeżeli ty też masz raka?-zapytałam
-Ja , no nie wiem musiał bym się przebadać-powiedział
-No tak-powiedziałam
-Jutro o tym pomyślimy , teraz jedźmy  do domu-powiedział
Wyszliśmy ze szpitala i wsiedliśmy do samochodu, pojechaliśmy do Alana.
Weszliśmy do domu , a ja poszłam do kuchni zrobić coś do jedzenia.
-Alan , a co będzie jak twój ojciec umrze, zamieszkamy u ciebie razem z dzieckiem?-zapytałam
-Raczej tak , a jak nie to poszukamy jakiegoś domu dla naszej trójki-powiedział
-Ja bym wolała poszukać jakiegoś domu, ponieważ w tym czułabym się jakoś nie pewnie-powiedziałam
-No ja też , takie jakby dziwne uczucie-odpowiedział
-Możemy nawet dzisiaj poszukać jakiegoś mieszkania , a ten sprzedać , a twego ojca zabrać z nami do nowego mieszkania-powiedziałam
-No to ja otwieram laptopa i zaraz czegoś poszukamy-powiedział
Po 5 minutach Alan miał włączony laptop , wszedł na stronkę gdzie ogląda się domy, i znaleźliśmy 3 pokojowy dom w tym kuchnia , łazienka, salon i taras.
koszt: 20.000 pln


-Ładny ten dom-stwierdziłam
-Tak , cena nie droga, za ten dom mojego ojca w sumie już przepisany na mnie mógłbym wziąść 40.000 tysięcy-powiedział
-No to co kupujemy-powiedziałam
-Kupujemy-wykrzyknął Alan




CZTERY MIESIĄCE PÓŹNIEJ.....
Dzisiaj byłam umówiona do ginekologa , nadszedł ten dzień w którym mieliśmy wiedzieć czy będzie chłopiec czy dziewczynka. Wyszliśmy z domu wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy.
-Alan , jak będzie dziewczynka wymyślasz imię jak chłopiec to ja wymyślam imię, ok?-zapytałam
-Ok-powiedział
Na miejscu byliśmy po pół godzinie , wysiadłam z auta , Alan otworzył mi drzwi od szpitala i weszliśmy , zarejestrowaliśmy się , byłam następna w kolejce, więc wraz z Alanem czekaliśmy na korytarzu w sumie już było widać brzuszek , byłam w końcu w 5 miesiącu ciąży. W końcu już była moja kolej , weszliśmy do gabinetu i ginekolog zrobił USG.


Nasz maluszek w 5 miesiącu







-Gratulacje będziecie rodzicami dziewczynki-powiedziała pani ginekolog
Bardzo się ucieszyłam tymi nowinami . Alan był bardzo ucieszony , chciał mieć córkę. Wyszliśmy z gabinetu bardzo ucieszeni , a Alan już zaczął wymyślać imię dla naszego dzidziusia, aż w końcu wymyślił.
-Mam!-wykrzyknął
-Co masz?-zapytałam
-Imię dla naszego dzidziusia -powiedział
-Tak jakie?-zapytałam
-Może Emma i na drugie po twojej mamie?-zapytał
-Ok mi pasuje-powiedziałam
Wyszliśmy ze szpitala i wsiedliśmy do auta.Pojechaliśmy do naszego nowego domu , ojciec Alana już tam na nas czekał oczywiście jeszcze nie sprzedaliśmy domu Alana, ale dzisiaj byliśmy umówieni z notariuszem , a dom kupiliśmy za moje pieniądze po spadku od ojca( mój ojciec zginął w wypadku). Dzisiaj miały także przyjechać meble do kuchni , łazienki , do naszego pokoju i pokoju mojego przyszłego teścia , meble dla dziecka jeszcze nie zamówiliśmy, ale kiedy weszłam do domu otworzyłam laptopa i zamówiłam meble.
Meble dziecięce do pokoju maluszka

 
Meble do salonu
I właśnie w tym momencie przyjechały meble.I tak jak na zdjęciach miały wyglądać te pokoje.







Meble do sypialni ojca Alana

Meble kuchenne
Meble do naszej sypialni






















---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
KONIEC
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

środa, 21 stycznia 2015

Rozdział XVIII

Oczami Alana:
Niespodziewanie ojciec zemdlał ,więc razem z Martyną wsiedliśmy do auta i zawieźliśmy go do szpitala. Na miejscu byliśmy po 15 minutach jazdy, lekarz od razu go przyjął , zlecił badania. Zabrał ojca na badania , a ja zacząłem rozmawiać z Martyną:
-Martyna, patrz tu jest ginekolog-powiedziałem
-I co z tego?-zapytała
-Mogłabyś pójść i zrobić badania-powiedziałem
-W sumie masz racje-odpowiedziała mi
-No to ty idź do ginekologa , a ja zostanę z ojcem-powiedziałem
-Ok-powiedziała

Po pół godzinie przenieśli ojca na sale segregacji, a ja poszedłem porozmawiać z lekarzem.
-Dzień Dobry -powiedziałem
-Dzień Dobry-odpowiedział mi lekarz
-Jak się czuje mój tata?-zapytałem
Nagle lekarz posmutniał i powiedział:
-Mam dla Ciebie złe wieści-
-Jakie?-zapytałem
-Twój ojciec ma nowotwór, zostało mu rok życia-powiedział
Na twarzy nagle zagościł mi smutek.
-Ale jak to?-zapytałem nie dowierzając
-Przekaże mu to później-powiedział lekarz
-Ok-powiedziałem i wyszedłem z gabinetu
Na korytarzu czekała Martyna.
-Ii jak tam z twoim ojcem?-zapytała
-Mój....mój ojciec-powiedziałem
-Co twój ojciec?-zapytała
-Mój ojciec ma rak-powiedziałem
-Że co?-zapytała
-Zostało mu rok życia-powiedziałem
-O Boże-powiedziała
-Dobra ja tam idę do ojca-powiedziałem
-Ok , poczekaj idę z tobą-powiedziała
-Ok-odpowiedziałem
-Może chcesz zobaczyć zdjęcie USG naszego maluszka?-zapytała
-No pewnie-powiedziałem



Maluszek

                                                          ***

Weszliśmy do sali , ojciec leżał na 3 łóżku rozmawiał z jakąś kobietą.
-Ooo Cześć Alan-przywitał się
-Cześć tato , jak się czujesz?-zapytałem
-A dobrze-powiedział
-To dobrze-powiedziałem
-Oj przepraszam , nie przedstawiłem was , proszę poznaj mojego syna Mariolu to Alan.-powiedział tata do kobiety
-Miło mi-powiedziałem podając rękę
-A to jego dziewczyna Martyna , Martyna jest w ciąży-powiedział
-Dzień dobry - przywitała się Martyna
-Jak się czujesz Martyna ?-zapytał ojciec
-Dobrze, ale przepraszam Was na chwilkę skoczę tylko do łazienki-powiedziała
Na chwile w sali panowała cisza , aż do momentu kiedy powiedziałem:
-Tato , chyba się oświadczę Martynie co o tym  myślisz?-zapytałem
-Tak to wspaniały pomysł-powiedział
W tym momencie przyszedł lekarz :
-Dzień dobry panie Pawle jak się pan czuje?-zapytał
-Dobrze-powiedział tato
-Wie pan co mam dla pana złe wieści-powiedział
-Jakie?-zapytał ojciec
-Ma pan nowotwór , zostało panu rok życia-powiedział
-Że co?-zapytał z zdziwienia
-Przykro mi-powiedział
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

środa, 7 stycznia 2015

Rozdział XVII

Oczami Alana:
To była cudowna noc , bałem się tylko , że Martyna może być w ciąży , ponieważ robiliśmy to bez zabezpieczenia, więc kiedy wstała powiedziałem:
-Martyna dzisiaj idziemy do apteki -
-Ale po co?-zapytała
-Po test ciążowy-powiedziałem
-Yyyy..-powiedziała
-Robiliśmy to bez zabezpieczenia-powiedziałem
-A no tak-stwierdziła

                                                                      ***
Po śniadaniu ubraliśmy się i poszliśmy do apteki po jakiś lepszy test ciążowy.
-Dzień dobry-przywitałem aptekarke
-Dzień dobry-odpowiedziała
-Chciałbym kupić test ciążowy , ale taki lepszy-powiedziałem
-Proszę to jest najlepszy -powiedziała podając mi go
--Dziękuje ile płace?-zapytałem
-22,50 poproszę-powiedziała
-Proszę-powiedziałem i wyszedłem z apteki

Po 30 minutach byliśmy u niej w domu .
-Ja idę robić test poczekaj-powiedziała Martyna
-Ok-powiedziałem

Czekałem chyba z 20 minut , aż nagle wyszła Martyna .
-Iii?-spytałem
-Będziesz ojcem-powiedziała
Nagle te dwa słowa mnie zatkały , stałem przed nią jak słup soli i nie wiedziałem co powiedzieć.

Oczami Martyny:
Bardzo się ucieszyłam kiedy dowiedziałam się , że jestem w ciąży, więc czym prędzej poszłam wraz z Alanem do mojej mamy.

-Mamo-powiedziałam
-Tak , córciu?-zapytała
-Będziesz babcią-powiedziałam
-Że co?-powiedziała
-No będziesz babcią -powiedziałam , a na dowód pokazałam jej test ciążowy
-Och córciu bardzo się ciesze-powiedziała z radością
-Dobrze , to my idziemy przekazać te wieści , ojcu Alanowi-powiedziałam

Wzięłam kurtkę , Alan ubrał swoją i poszliśmy do niego.Na miejscu byliśmy po ponad 30 minutach.
Ojciec Alana był w kuchni.
-Tato-zaczął Alan
-Tak , synu?-zapytał
-Będziesz dziadkiem-powiedział
-Ja dziadkiem , nie wiesz jak się cieszę , a myśleliście już o ślubie, jeżeli ma się pojawić dziecko?-zapytał
-Tak myśleliśmy , ale naszym zdaniem jest jeszcze za wcześnie , mama Martyny powiedziała , że nam pomoże przy dziecku-powiedział Alan
-No to się ciesze-powiedział ojciec Alana i nas uścisnął
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ