środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział XXIII

Trzy miesiące później
Oczami Martyny:
Niedługo nasz dzidzia przychodzi na świat. Jest godzina 21:30 kładłam się już spać.Kiedy się położyłam usnęłam momentalnie.O 1:00 poczułam jakieś skurcze w brzuchu , odeszły mi wody to był ten dzień , a tak dokładnie już 5 sierpnia. Obudziłam Alana.
-Alan! Alan! Wstawaj-krzyknęłam
-Co , co się dzieję , że mnie budzisz?-spytał
-Alan ja rodzę!-krzyknęłam
-Co?!-otrząsnął się
Po chwili wstał z łóżka i zaczął się ubierać , ja także . Alan wziął torbę i wyszliśmy z domu.Wsiedliśmy do auta i czym prędzej ruszyliśmy. Do szpitala dojechaliśmy po jakiś 30-40 minutach.Alan wbiegł ze mną na rękach do szpitala i zaczął krzyczeć:
-Pomocy! Moja żona rodzi-
W tym czasie na korytarz wyszedł mój ginekolog.
-Co się dzieje?-spytał
-Panie doktorze ona rodzi-powiedział Alan
Doktor wezwał pielęgniarkę i zawieźli mnie na salę położniczą.Poród był bolesny , ale go przetrwałam , oczywiście był to poród rodzinny. Po 20 minutach trzymałam już moje maleństwo na rękach.
Po paru minutach byłam już na sali. Alan zadzwonił po swojego ojca w sumie niedługo już go miało nie być.
Ja wysłałam SMS-a do mojej matki, który  brzmiał tak 
Hej mamo!
Nasza laleczka jest już na świecie.
przesyłam ci jej zdjecie.

Nasza księżniczka
 --------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorry że takie krótkie nie mam weny. Przepraszam,że tak długo nie pisałam test szóstoklasisty wiecie i te sprawy .


wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział XXII

Miesiąc później
Oczami Alana:
To już jutro! To właśnie jutro miał być ten najważniejszy dla nas dzień. Nadszedł już wieczór położyliśmy się wcześniej, ponieważ ślub miał być o 14:00, a wstać musieliśmy bardzo wcześnie.
-To dobranoc skarbie-powiedziałem
-Dobranoc-odpowiedziała mi
Martyna na nogach była już o godzinie 7:00 , ponieważ musiała jechać do swojej matki, bo tam była jej świadkowa jej sukienka i wszystkie kosmetyki.Kamerzysta i fotograf mieli przyjechać o godzinie 13:00.
Mój świadek w prawdzie już się zjawił był u nas w domu po 2 godzinach od wyjechaniu Martyny do jej rodzinnego domu.Dochodziła godzina 10:00, postanowiłem zadzwonić do Martyny.
Rozmowa z Martyną:
-Hej skarbie jak tam? Gotowa już?-zapytałem
-Nie. Siedzę jeszcze u fryzjera , a ty gotowy już?-spytała
-Tak , o 13 będę u Ciebie w domu.-powiedziałem
-Ok , w sumie to fryzjerka już kończy-odpowiedziała
-Ok, a jak tam malutka , mocno kopie?-spytałem
-Nie , tylko trochę wierzga po brzuchu , już nie mogę się doczekać kiedy przyjdzie na świat , jeszcze tylko 3 miesiące-odpowiedziała mi ze szczęściem
-Ok to ja kończę skarbie. Do zobaczenia.-pożegnałem się
-Do zobaczenia-odpowiedziała i rozłączyła się
                                                                                ***
Minęły trzy godziny w tym czasie siedziałem już w naszej limuzynie.Za  godzinę miał odbyć się nasz długo wyczekiwany ślub.Kiedy dotarłem na miejsce , od razu wszedłem do salonu , podałem Martynie kwiaty i tak właśnie w tym momencie odbywało się błogosławieństwo. Trwało one z półtora godziny , później po tym błogosławieństwu pojechaliśmy do kościoła , goście już tam czekali.Udaliśmy się w stronę kościoła i tak właśnie po godzinnej mszy Martyna zmieniła swoje nazwisko na moje.Po mszy udaliśmy się na wesele. Wziąłem Martynę na ręce i wniosłem przez próg.I tak zaczęło się nasze wspaniałe wesele. Po krótkiej chwili zaśpiewano nam i mojemu ojcowi sto lat, a później nadszedł czas na pierwszy taniec. Nasz taniec był bardzo energiczny zrobiliśmy składankę.po ekscytującym i energicznym tańcu zaczęli wszyscy nam klaskać.Usiedliśmy przy stole. Martyna pojechała do domu o godzinie 24:00.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
KONIEC
TO BYŁA 1 CZĘŚĆ ROZDZIAŁU XXII
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział XXI

Oczami Martyny:
Sala ślubna
Dzisiaj wraz z Alanem i jego ojcem pojechaliśmy wynająć salę , ślub miał być za miesiąc dokładnie w urodziny ojca Alana. Kiedy dojechaliśmy na miejsce obejrzeliśmy dokładnie sale i postanowiliśmy ją wynająć.Sala była już udekorowana wyglądała pięknie, więc postanowiłam zrobić kilka zdjęć.Ja postanowiłam pojechać po nasze zamówione już wcześniej zaproszenia.Jechałam chyba z pół godziny , aż w końcu dojechałam, weszłam do sklepu.
-Dzień dobry-przywitałam starszą panią
-Dzień dobry, czym mogę pomóc?-zapytała
-Przyjechałam odebrać zaproszenia ślubne-powiedziałam
-Proszę podać nazwisko-powiedziała
-Sokołowska Martyna-powiedziałam
Pani zaczęła szukać mojego nazwiska w komputerze , aż w końcu znalazła.
-Tak , mam, proszę o to Pani zaproszenia ślubne-powiedziała
-Dziękuje ile płace?-zapytałam
-50 złotych poproszę-powiedziała
-Proszę , dziękuje , dowidzenia- powiedziałam i wyszłam 
Miałam jeszcze jedną sprawę na mieście z tego , że jest kwiecień a ślub będzie w maju musiałam jechać do kwiaciarni po jakiś majowy bukiet ślubny.Pojechałam ,więc do kwiaciarni znajomej mojej mamy.Wysiadłam z auta , zamknęłam je i weszłam do kwiaciarni od progu powitała mnie pani Helenka ( znajoma mamy i mama Manueli)
-Dzień dobry Martynko-
-Dzień dobry pani Helenko , jak się Pani mniewa?-zapytałam
-A dobrze, uu widzę , że dzidziusia się spodziewasz-powiedziała dostrzegając mój piękny okrąglutki brzuszek
-Tak-odpowiedziałam
-To kim jest ten szczęściarz?-zapytała
-To Alan mój narzeczony-odpowiedziałam jej na pytanie
-Aha , to co cię do mnie sprowadza?-zapytała
-No jak to co Pani Helenko, kwiaty-odpowiedziałam
-A konkretnie jakie?-spytała
-Ślubne-odpowiedziałam
-Ślubne, tak?-Zapytała
-Tak-odpowiedziałam
-A w jakim miesiącu ślub?-zapytała
-W maju na początku-odpowiedziałam
-A to mam idealny bukiet na miesiąc maj-powiedziała i pokazała mi bukiet
-Śliczny jest pani Helenko-powiedziałam
-Podoba ci się?-zapytała
-Tak , biorę go-odpowiedziałam
-O jak wspaniale już ci go zapakuje -powiedziała
Zapakowała mi go , a ja podeszłam do płacenia.
-To ile płace pani Helenko?-spytałam
Moja suknia ślubna
-Oj nic moje drogie dziecko , wystarczy , że zaprosisz mnie na wesele -powiedziała
-No dobrze pani Helenko jutro dostarczę pani zaproszenie , oczywiście  Manueli także-pwiedziałam
-Dobrze do zobaczenia-powiedziała
-Do zobaczenia-pożegnałam się i wyszłam
Pojechałam po Alana , ponieważ musiałam zwrócić sukienkę ślubną , bo bym się w nią nie zmieściła z moim brzuszkiem i także musieliśmy kupić Alanowi garnitur. Na miejsce dotarłam po pół godzinie , Alan wsiadł do auta i znowu wyruszyliśmy na miasto.
Garnitur ślubny Alana
Kwiaty ślubne
W mieście byliśmy po pół godzinie jazdy , wysadziłam Alana koło salonu garniturów ślubnych , a ja pojechałam zwrócić sukienkę i kupić inną w tym samym salonie sukien ślubnych. Kiedy dojechałam do salonu, wyciągnęłam suknię z auta , zamknęłam samochód i weszłam do salonu . Powiem szczerze długo wybierałam suknie , aż w końcu znalazłam tę idealną.Alan w tym momencie wysłał mi zdjęcie garnituru, który kupił.
Zaproszenia ślubne
Po udanych zakupach pojechałam po Alana i oboje pojechaliśmy do domu. Kiedy dotarliśmy do naszego domu wzięłam nasze zakupy i wniosłam je do pokoju , potem pokazałam Alanowi zaproszenia ślubne i kwiaty.






---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
KONIEC
CZYTASZ=KOMENTUJESZ





czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział XX

Oczami Alana:
Pojechałem do notariusza razem z ojcem , sprzedaliśmy dom i pojechaliśmy do Martyny składać meble.Kiedy dojechaliśmy do domu , wysiedliśmy z auta i wszedliśmy do domu. Składanie mebli zastało nas do wieczora , o ściany się nie martwiłem, bo już wcześniej je pomalowaliśmy.Po składaniu mebli od razu położyłem się na łóżko , ale miałem pomysł.
-Martyna, a może zrobię ci zdjęcie brzuszka?-zapytałem
-No pewnie-powiedziała

Zdjęcie brzuszka
 Kiedy zrobiłem zdjęcie, Martyna położyła się na łóżku , a ja koło niej.Wyobrażałem sobie naszego maluszka jak będzie wyglądała czy będzie podobna do mnie czy do Martyny, martwiłem się tylko o tatę jak on dożyje przecież zostało mu jeszcze 7 miesięcy życia , więc postanowiłem jutro oświadczyć się Martynie.Postanowiłem nie zamęczać się tym i poszedłem spać.

Następny dzień.....
Wstałem wcześnie rano i pojechałem po pierścionek zaręczynowy.Na miejscu byłem po pół godzinie jazdy.Wszedłem do złotnika i wybrałem pierścionek.
Wybrałem ten
Kiedy już wybrałem pierścionek wróciłem do domu.Postanowiłem zabrać ją w romantyczne miejsce.Zabrałem ją tam gdzie wyznałem jej miłość ,teraz wyglądało to przepięknie zimą.Wysiedliśmy z auta i poszliśmy w nasze miejsce tam uklęknąłem i się oświadczyłęm , później wróciliśmy do domu zaczęliśmy planować ślub.Martyna już wybrała sukienkę ślubną.
Wesele i ślub miało odbyć się za miesiąc.Ustaliliśmy już prawie wszystko wystarczyło kupić jeszcze zaproszenia i wynająć sale , ponieważ ksiądz o wszystkim już wiedział. Z ojcem było coraz gorzej, stan jego zdrowia pogarszał się z dnia na dzień.




 
Suknia ślubna Martyny

 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
KONIEC
SORRY , ŻE TAKIE KRÓTKIE 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Rozdział XIX

Oczami Martyny:
Szokowało mnie to , że ojciec Alana ma raka , to oznaczało , że Alan także musi się przebadać.
-Alan-powiedziałam
-Tak?-zapytał
-A jeżeli ty też masz raka?-zapytałam
-Ja , no nie wiem musiał bym się przebadać-powiedział
-No tak-powiedziałam
-Jutro o tym pomyślimy , teraz jedźmy  do domu-powiedział
Wyszliśmy ze szpitala i wsiedliśmy do samochodu, pojechaliśmy do Alana.
Weszliśmy do domu , a ja poszłam do kuchni zrobić coś do jedzenia.
-Alan , a co będzie jak twój ojciec umrze, zamieszkamy u ciebie razem z dzieckiem?-zapytałam
-Raczej tak , a jak nie to poszukamy jakiegoś domu dla naszej trójki-powiedział
-Ja bym wolała poszukać jakiegoś domu, ponieważ w tym czułabym się jakoś nie pewnie-powiedziałam
-No ja też , takie jakby dziwne uczucie-odpowiedział
-Możemy nawet dzisiaj poszukać jakiegoś mieszkania , a ten sprzedać , a twego ojca zabrać z nami do nowego mieszkania-powiedziałam
-No to ja otwieram laptopa i zaraz czegoś poszukamy-powiedział
Po 5 minutach Alan miał włączony laptop , wszedł na stronkę gdzie ogląda się domy, i znaleźliśmy 3 pokojowy dom w tym kuchnia , łazienka, salon i taras.
koszt: 20.000 pln


-Ładny ten dom-stwierdziłam
-Tak , cena nie droga, za ten dom mojego ojca w sumie już przepisany na mnie mógłbym wziąść 40.000 tysięcy-powiedział
-No to co kupujemy-powiedziałam
-Kupujemy-wykrzyknął Alan




CZTERY MIESIĄCE PÓŹNIEJ.....
Dzisiaj byłam umówiona do ginekologa , nadszedł ten dzień w którym mieliśmy wiedzieć czy będzie chłopiec czy dziewczynka. Wyszliśmy z domu wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy.
-Alan , jak będzie dziewczynka wymyślasz imię jak chłopiec to ja wymyślam imię, ok?-zapytałam
-Ok-powiedział
Na miejscu byliśmy po pół godzinie , wysiadłam z auta , Alan otworzył mi drzwi od szpitala i weszliśmy , zarejestrowaliśmy się , byłam następna w kolejce, więc wraz z Alanem czekaliśmy na korytarzu w sumie już było widać brzuszek , byłam w końcu w 5 miesiącu ciąży. W końcu już była moja kolej , weszliśmy do gabinetu i ginekolog zrobił USG.


Nasz maluszek w 5 miesiącu







-Gratulacje będziecie rodzicami dziewczynki-powiedziała pani ginekolog
Bardzo się ucieszyłam tymi nowinami . Alan był bardzo ucieszony , chciał mieć córkę. Wyszliśmy z gabinetu bardzo ucieszeni , a Alan już zaczął wymyślać imię dla naszego dzidziusia, aż w końcu wymyślił.
-Mam!-wykrzyknął
-Co masz?-zapytałam
-Imię dla naszego dzidziusia -powiedział
-Tak jakie?-zapytałam
-Może Emma i na drugie po twojej mamie?-zapytał
-Ok mi pasuje-powiedziałam
Wyszliśmy ze szpitala i wsiedliśmy do auta.Pojechaliśmy do naszego nowego domu , ojciec Alana już tam na nas czekał oczywiście jeszcze nie sprzedaliśmy domu Alana, ale dzisiaj byliśmy umówieni z notariuszem , a dom kupiliśmy za moje pieniądze po spadku od ojca( mój ojciec zginął w wypadku). Dzisiaj miały także przyjechać meble do kuchni , łazienki , do naszego pokoju i pokoju mojego przyszłego teścia , meble dla dziecka jeszcze nie zamówiliśmy, ale kiedy weszłam do domu otworzyłam laptopa i zamówiłam meble.
Meble dziecięce do pokoju maluszka

 
Meble do salonu
I właśnie w tym momencie przyjechały meble.I tak jak na zdjęciach miały wyglądać te pokoje.







Meble do sypialni ojca Alana

Meble kuchenne
Meble do naszej sypialni






















---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
KONIEC
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

środa, 21 stycznia 2015

Rozdział XVIII

Oczami Alana:
Niespodziewanie ojciec zemdlał ,więc razem z Martyną wsiedliśmy do auta i zawieźliśmy go do szpitala. Na miejscu byliśmy po 15 minutach jazdy, lekarz od razu go przyjął , zlecił badania. Zabrał ojca na badania , a ja zacząłem rozmawiać z Martyną:
-Martyna, patrz tu jest ginekolog-powiedziałem
-I co z tego?-zapytała
-Mogłabyś pójść i zrobić badania-powiedziałem
-W sumie masz racje-odpowiedziała mi
-No to ty idź do ginekologa , a ja zostanę z ojcem-powiedziałem
-Ok-powiedziała

Po pół godzinie przenieśli ojca na sale segregacji, a ja poszedłem porozmawiać z lekarzem.
-Dzień Dobry -powiedziałem
-Dzień Dobry-odpowiedział mi lekarz
-Jak się czuje mój tata?-zapytałem
Nagle lekarz posmutniał i powiedział:
-Mam dla Ciebie złe wieści-
-Jakie?-zapytałem
-Twój ojciec ma nowotwór, zostało mu rok życia-powiedział
Na twarzy nagle zagościł mi smutek.
-Ale jak to?-zapytałem nie dowierzając
-Przekaże mu to później-powiedział lekarz
-Ok-powiedziałem i wyszedłem z gabinetu
Na korytarzu czekała Martyna.
-Ii jak tam z twoim ojcem?-zapytała
-Mój....mój ojciec-powiedziałem
-Co twój ojciec?-zapytała
-Mój ojciec ma rak-powiedziałem
-Że co?-zapytała
-Zostało mu rok życia-powiedziałem
-O Boże-powiedziała
-Dobra ja tam idę do ojca-powiedziałem
-Ok , poczekaj idę z tobą-powiedziała
-Ok-odpowiedziałem
-Może chcesz zobaczyć zdjęcie USG naszego maluszka?-zapytała
-No pewnie-powiedziałem



Maluszek

                                                          ***

Weszliśmy do sali , ojciec leżał na 3 łóżku rozmawiał z jakąś kobietą.
-Ooo Cześć Alan-przywitał się
-Cześć tato , jak się czujesz?-zapytałem
-A dobrze-powiedział
-To dobrze-powiedziałem
-Oj przepraszam , nie przedstawiłem was , proszę poznaj mojego syna Mariolu to Alan.-powiedział tata do kobiety
-Miło mi-powiedziałem podając rękę
-A to jego dziewczyna Martyna , Martyna jest w ciąży-powiedział
-Dzień dobry - przywitała się Martyna
-Jak się czujesz Martyna ?-zapytał ojciec
-Dobrze, ale przepraszam Was na chwilkę skoczę tylko do łazienki-powiedziała
Na chwile w sali panowała cisza , aż do momentu kiedy powiedziałem:
-Tato , chyba się oświadczę Martynie co o tym  myślisz?-zapytałem
-Tak to wspaniały pomysł-powiedział
W tym momencie przyszedł lekarz :
-Dzień dobry panie Pawle jak się pan czuje?-zapytał
-Dobrze-powiedział tato
-Wie pan co mam dla pana złe wieści-powiedział
-Jakie?-zapytał ojciec
-Ma pan nowotwór , zostało panu rok życia-powiedział
-Że co?-zapytał z zdziwienia
-Przykro mi-powiedział
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

środa, 7 stycznia 2015

Rozdział XVII

Oczami Alana:
To była cudowna noc , bałem się tylko , że Martyna może być w ciąży , ponieważ robiliśmy to bez zabezpieczenia, więc kiedy wstała powiedziałem:
-Martyna dzisiaj idziemy do apteki -
-Ale po co?-zapytała
-Po test ciążowy-powiedziałem
-Yyyy..-powiedziała
-Robiliśmy to bez zabezpieczenia-powiedziałem
-A no tak-stwierdziła

                                                                      ***
Po śniadaniu ubraliśmy się i poszliśmy do apteki po jakiś lepszy test ciążowy.
-Dzień dobry-przywitałem aptekarke
-Dzień dobry-odpowiedziała
-Chciałbym kupić test ciążowy , ale taki lepszy-powiedziałem
-Proszę to jest najlepszy -powiedziała podając mi go
--Dziękuje ile płace?-zapytałem
-22,50 poproszę-powiedziała
-Proszę-powiedziałem i wyszedłem z apteki

Po 30 minutach byliśmy u niej w domu .
-Ja idę robić test poczekaj-powiedziała Martyna
-Ok-powiedziałem

Czekałem chyba z 20 minut , aż nagle wyszła Martyna .
-Iii?-spytałem
-Będziesz ojcem-powiedziała
Nagle te dwa słowa mnie zatkały , stałem przed nią jak słup soli i nie wiedziałem co powiedzieć.

Oczami Martyny:
Bardzo się ucieszyłam kiedy dowiedziałam się , że jestem w ciąży, więc czym prędzej poszłam wraz z Alanem do mojej mamy.

-Mamo-powiedziałam
-Tak , córciu?-zapytała
-Będziesz babcią-powiedziałam
-Że co?-powiedziała
-No będziesz babcią -powiedziałam , a na dowód pokazałam jej test ciążowy
-Och córciu bardzo się ciesze-powiedziała z radością
-Dobrze , to my idziemy przekazać te wieści , ojcu Alanowi-powiedziałam

Wzięłam kurtkę , Alan ubrał swoją i poszliśmy do niego.Na miejscu byliśmy po ponad 30 minutach.
Ojciec Alana był w kuchni.
-Tato-zaczął Alan
-Tak , synu?-zapytał
-Będziesz dziadkiem-powiedział
-Ja dziadkiem , nie wiesz jak się cieszę , a myśleliście już o ślubie, jeżeli ma się pojawić dziecko?-zapytał
-Tak myśleliśmy , ale naszym zdaniem jest jeszcze za wcześnie , mama Martyny powiedziała , że nam pomoże przy dziecku-powiedział Alan
-No to się ciesze-powiedział ojciec Alana i nas uścisnął
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział XVI

Oczami Martyny:
Umyłam ręce i zasiadłam do stołu ,Alan był bardzo uzdolnionym kucharzem.Kochałam go za to , że umie o mnie zadbać.
-Mmm, pyszne-powiedziałam
-Cieszę się-powiedział Alan
-Kocham cię-powiedziałam
-Ja cię też-powiedział i pocałował mnie
Nagle do kuchni wszedł ojciec Alana.
-Dzień dobry-przywitałam się z być może przyszłym teściem
-Dzień dobry, co tam u ciebie-zapytał
-A wszystko dobrze,byliśmy z Alanem na łyżwach-powiedziałam
-Oo zazdroszcze wam , ja musiałem być w pracy-powiedział
-Następnym razem zabierzemy pana także , może w sobotę-zaproponowałam
W tej chwili ojciec Alana wyjął kalendarz i powiedział:
-W sobotę nie mam nic do roboty-powiedział
-Ok, to o 11.00-zapytałam
-Tak mi pasuje-powiedział

                                                                   ***
Po obiedzie poszliśmy do mnie , tam moja mama chciała nałożyć nam obiad .
-Nie my podziękujemy, mamo , ponieważ ledwo co doszliśmy do domu tak się najadliśmy-powiedziałam
-Ok, no dobra , to jak zgłodniejecie to macie jedzenie w lodówce, ja wychodzę-powiedziała
-A gdzie się wybierasz , może na jakąś  randkę-spytałam
-Tak na randkę z zakupami-powiedziała
Alan zaczął się śmiać
-Dobra Alan idź na górę , zaraz do ciebie przyjdę-powiedziałam
-Ok , czekam na ciebie-powiedział
Kiedy weszłam do pokoju Alan nie miał na sobie koszulki.
Usiadłam na łóżku a on zaczął mnie całować, później wpadliśmy se w ramiona i zaczęliśmy to robić.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
 

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział XV

Oczami Martyny:
Kiedy się ubrałam , Alan zabrał mnie w bardzo magiczne miejsce, tam gdzie wyznał mi miłość.Było cudnie.Alan oddalił się  na chwile , ja przysiadłam na moście. Nagle usłyszałam grę , na gitarze -Był to Alan .
-To ta twoja niespodzianka?-zapytałam ze wzruszeniem
-Tak uczyłem się grać ponad pół roku-powiedział
-Dlatego nie miałeś  dla mnie czasu?-zapytałam
-Tak , między inny,i-powiedział
-To co teraz , może pójdziemy na łyżwy?-zapytałam
-No pewnie, a umiesz jeździć na łyżwach?-zapytał
-Tak , a ty?-zapytałam
-Tak-powiedział
-Kocham cię!-powiedziałam
-Ja cię też-powiedział , a później pocałował

                                                                                ***
Po pół godzinie , dotarliśmy na lodowisko. Wzięliśmy łyżwy i poszliśmy jeździć , jeździliśmy koło siebie , wszyscy się na nas patrzyli  , nagle wyjechaliśmy na środek lodowiska , a Alan pocałował mnie, a wszyscy zaczęli klaskać. Zarumieniłam się , a Alan znowu mnie pocałował , a ludzie znowu zaczęli klaskać. Potem znów zaczęliśmy jeździć , w tym wszystkim zaczęłam myśleć o przyszłości z Alanem. Po udanym wypadzie na łyżwy poszliśmy do Alana.Po drodze rozmawialiśmy oczywiście z Alanem o naszej przyszłości , mówił , że jak skończymy 18 lat oświadczy mi się. Kiedy dotarliśmy do domu , Alana poszliśmy do niego na górę.Ojca Alana jeszcze nie było. Kiedy weszliśmy do pokoju Alana włączyliśmy muzykę , Alan zaczął mnie całować.

Oczami Alana
Było cudownie zacząłęm ją całować , widać było po niej , że była szczęśliwa, bardzo ją kochałem chciałem spędzić z nią resztę swego życia .Byłem z nią bardzo szczęśliwy , taki odmieniony . Ona była bardzo zmęczona tym incydentem , który się wczoraj wydarzył.Położyła się i zasnęła , bardzo lubiłem patrzeć jak słodko śpi . Martyna była inna od innych dziewczyn , które dotąd miałem , widziałem wtedy jak patrzyła na mnie i te inne dziewczyny , w jej oczach była zazdrość i smutek .
Nagle do pokoju wszedł mój tata .
-Cześć synu , co robisz?-zapytał
-A siedziałem z Martyną ,ale ona usnęła zejdę z tobą na dół nie chce jej budzić-powiedziałem
-Widzę , że jesteś bardzo szczęśliwy z Martyną -powiedział
-Tak , i to bardzo -odpowiedziałem
Po rozmowie z tatą zszedłem na dół , zrobiłem coś do jedzenia , nagle poczułem dyszenie na karu
-Co robisz skarbie?-zapytała Martyna
-A robie coś nam do jedzenia misiu, jak  się spało?-zapytałem
-Dobrze, śniła mi się nasza  przyszłość-powiedziała
-Tak? I co tam widziałaś?-zapytałem
-Byliśmy małżeństwem , mieliśmy 2 wspaniałych dzieci syna i córke-powiedziała
-Aha i jak mieli na imię ?-zapytałem z ciekawości uśmiechnięty
-Natan i Andżelika-powiedziała
-Może kiedyś , kto wie?-powiedziałem
-He he -zaśmiała się
-Dobra siadaj zaraz będzie obiad-powiedziałem
-Tak ,a co tam pichcisz?-zapytała
-A spaghetii-powiedziałem
-Aha , to pójdę tylko umyć ręce i przyjdę-powiedziała
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział XIV

Oczami Alana:
 Mimo , że miałem rozwalony łuk brwiowy czułem się bohatersko,że uratowałem moją ukochaną.
Spałem u niej , z nią , wiedziałem , że bardzo się bała , gdy ci dwoje ją zaczepili.
Kiedy już usnąłem , usłyszałem jakieś krzyki to była Martyna.
-Co się stało, Martyna czemu krzyczysz?-zapytałem
-Alan, to ty?-zapytała z przerażeniem
-Tak, co ci jest?-zapytałem
-Nic , po prostu śnili mi się ci faceci-powiedziała
-Dobra , poczekaj na mnie zaparzę ci herbaty-Powiedziałem

                                                                     ***
Po rozmowie z Martyną zszedłem na dół i zaparzyłem jej herbatę . Po 15 minutach , poszedłem na górę i zaniosłem jej herbatę , ona już spała . Nie chciałem jej budzić , więc po cichu wszedłem do pokoju i wśliznąłem się do łóżka .Kiedy wstałem rano jej już nie było , była na dole i robiła śniadanie.
-O, hej Alan-Przywitała się
-Hej , a co ty robisz?-zapytałem
-Śniadanie, chcesz?-zapytała
-No tak, a pamiętasz co działo się w nocy?-zapytałem
-Tak , ale już mi przeszło-powiedziała
-Aha, aco ty tam pichcisz?-zapytałem
-A  jajecznice-powiedziałą
-Aha , to ja idę pod prysznic-Powiedziałem

                                                                    ***
Z pod prysznica wyszedłem po 15 minutach, lubiłem długie prysznice, mogłem wtedy przemyśleć parę spraw.Śniadanie było już gtowe , stało na stole i czekało na mnie, Martyna była na górze i ubierała się. Ja jadłem śniadanie , Martyna była już ubrana .

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ


piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział XIII

Oczami Martyny:
Po wigilii Alan zabrał mnie na spacer, oddalił się na chwile bo miał dla mnie jakąś niespodziankę.Tam zaczepiło mnie dwóch facetów -pijanych:
-Ej lala!!-krzyczeli
Nie zwracałam nawed na nich uwagi , aż w końcu podeszli.
-Ej ty nie słyszysz jak Cię wołamy?-zapytali
-Sorry , ale muszę iść, możecie się odsunąć?-zapytałam
-Nie , nikt nawed nie będzie słyszał twoich krzyków-oznajmił jeden
-Alan , Alan!!!-krzyczałam
W tej chwili , z zaskoczenia ktoś uderzył drugiego w głowę , a na pierwszego wskoczył Alan.
-Uciekaj!!-krzyczał
Zrobiłam tak jak kazał mi Alan , uciekłam i wezwałam pomoc.
-Dobry wieczór-powiedziałam wystraszona
-Dobry wieczór, czy cos się stało?-zapytał policjant
-Tak , szłam z chłopakiem przez park , on na chwilę się oddalił i zaatakowali mnie jacyś pijani mężczyźni-powiedziałam, nadal czując lęk , bo nie wiedziałam co dzieje się z Alanem
-Dobrze sprawdzimy to tylko proszę podać swoje imię i nazwisko, wiek i adres przy którym miało miejsce to zdarzenie-powiedział
-Nazywam się Martyna Sokołowska, mam 17 lat , a miejsce tego zdarzenia to park H.Sienkiewicza i chyba chcieli mnie ..... zgwałcić-oznajmiłam czując lęk
                                                                          ***
Policja przyjechała po 15 minutach od wezwania.
-Dobry wieczór starszy aspirant Robert Małaszyńki -przedstawił się
-Dobry wieczór-powiedziałam
-Czy to pani nas wzywała?-zapytał
-Tak-odpowiedziałam
-To proszę wskazać miejsce zdarzenia-powiedział

Poszliśmy na to miejsce , gdzie zaczepili mnie ci faceci , Alan tam był , miał rozwalony łuk brwiowy.

-Gdzie oni są?-zapytał policjant
-Pobiegli w tamtą stronę , byli pijani i mieli nóż-odrzekł Alan
-Dobrze , jeżeli ich nie znajdziemy , wezwę was na komendę i spiszemy zeznania , na razie tyle -powiedział i odjechał
                                                                       ***
Po tym wszystkim wróciliśmy do domu, Alan spał u mnie , w sumie już nie pierwszy raz, ale tym razem spał ze mną
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ