wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział XXII

Miesiąc później
Oczami Alana:
To już jutro! To właśnie jutro miał być ten najważniejszy dla nas dzień. Nadszedł już wieczór położyliśmy się wcześniej, ponieważ ślub miał być o 14:00, a wstać musieliśmy bardzo wcześnie.
-To dobranoc skarbie-powiedziałem
-Dobranoc-odpowiedziała mi
Martyna na nogach była już o godzinie 7:00 , ponieważ musiała jechać do swojej matki, bo tam była jej świadkowa jej sukienka i wszystkie kosmetyki.Kamerzysta i fotograf mieli przyjechać o godzinie 13:00.
Mój świadek w prawdzie już się zjawił był u nas w domu po 2 godzinach od wyjechaniu Martyny do jej rodzinnego domu.Dochodziła godzina 10:00, postanowiłem zadzwonić do Martyny.
Rozmowa z Martyną:
-Hej skarbie jak tam? Gotowa już?-zapytałem
-Nie. Siedzę jeszcze u fryzjera , a ty gotowy już?-spytała
-Tak , o 13 będę u Ciebie w domu.-powiedziałem
-Ok , w sumie to fryzjerka już kończy-odpowiedziała
-Ok, a jak tam malutka , mocno kopie?-spytałem
-Nie , tylko trochę wierzga po brzuchu , już nie mogę się doczekać kiedy przyjdzie na świat , jeszcze tylko 3 miesiące-odpowiedziała mi ze szczęściem
-Ok to ja kończę skarbie. Do zobaczenia.-pożegnałem się
-Do zobaczenia-odpowiedziała i rozłączyła się
                                                                                ***
Minęły trzy godziny w tym czasie siedziałem już w naszej limuzynie.Za  godzinę miał odbyć się nasz długo wyczekiwany ślub.Kiedy dotarłem na miejsce , od razu wszedłem do salonu , podałem Martynie kwiaty i tak właśnie w tym momencie odbywało się błogosławieństwo. Trwało one z półtora godziny , później po tym błogosławieństwu pojechaliśmy do kościoła , goście już tam czekali.Udaliśmy się w stronę kościoła i tak właśnie po godzinnej mszy Martyna zmieniła swoje nazwisko na moje.Po mszy udaliśmy się na wesele. Wziąłem Martynę na ręce i wniosłem przez próg.I tak zaczęło się nasze wspaniałe wesele. Po krótkiej chwili zaśpiewano nam i mojemu ojcowi sto lat, a później nadszedł czas na pierwszy taniec. Nasz taniec był bardzo energiczny zrobiliśmy składankę.po ekscytującym i energicznym tańcu zaczęli wszyscy nam klaskać.Usiedliśmy przy stole. Martyna pojechała do domu o godzinie 24:00.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
KONIEC
TO BYŁA 1 CZĘŚĆ ROZDZIAŁU XXII
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

1 komentarz: