niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział XIV

Oczami Alana:
 Mimo , że miałem rozwalony łuk brwiowy czułem się bohatersko,że uratowałem moją ukochaną.
Spałem u niej , z nią , wiedziałem , że bardzo się bała , gdy ci dwoje ją zaczepili.
Kiedy już usnąłem , usłyszałem jakieś krzyki to była Martyna.
-Co się stało, Martyna czemu krzyczysz?-zapytałem
-Alan, to ty?-zapytała z przerażeniem
-Tak, co ci jest?-zapytałem
-Nic , po prostu śnili mi się ci faceci-powiedziała
-Dobra , poczekaj na mnie zaparzę ci herbaty-Powiedziałem

                                                                     ***
Po rozmowie z Martyną zszedłem na dół i zaparzyłem jej herbatę . Po 15 minutach , poszedłem na górę i zaniosłem jej herbatę , ona już spała . Nie chciałem jej budzić , więc po cichu wszedłem do pokoju i wśliznąłem się do łóżka .Kiedy wstałem rano jej już nie było , była na dole i robiła śniadanie.
-O, hej Alan-Przywitała się
-Hej , a co ty robisz?-zapytałem
-Śniadanie, chcesz?-zapytała
-No tak, a pamiętasz co działo się w nocy?-zapytałem
-Tak , ale już mi przeszło-powiedziała
-Aha, aco ty tam pichcisz?-zapytałem
-A  jajecznice-powiedziałą
-Aha , to ja idę pod prysznic-Powiedziałem

                                                                    ***
Z pod prysznica wyszedłem po 15 minutach, lubiłem długie prysznice, mogłem wtedy przemyśleć parę spraw.Śniadanie było już gtowe , stało na stole i czekało na mnie, Martyna była na górze i ubierała się. Ja jadłem śniadanie , Martyna była już ubrana .

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz