Rozdział III
Oczami Alana:
Kiedy wracaliśmy , zagadaliśmy się i Martyna nie zauważyła nadjeżdżającego auta . Ja nie wiedząc co robić zadzwoniłem po karetkę , a później do mamy Martyny.Po piętnastu minutach przyjechała karetka.Ja wraz z mamą Martyny pojechaliśmy za karetką . Martyna od razu musiała mieć operacje.Miała uszkodzoną rękę i przeniesienie kości w łokciu oraz złamane trzy żebra.Operacja trwała godzinę, ja zauważając jak wiozą Martynę na łóżku szpitalnym coś we mnie pękło i się popłakałem . Nagle wyszedł lekarz, a ja się go zapytałem:
-Czy wszystko z nią w porządku?-
-Tak , teraz już tak-odpowiedział mi lekarz
-A na którą salę ją przenosicie?-zapytałem
-Na salę 254-odpowiedział lekarz
Po paru minutach byłem już w sali Martyny , aż tu nagle weszła jej mama i powiedziała:
-Ja pojadę po jej rzeczy-
-Ok-odpowiedziałem jej
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec wpisu
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz