Rozdział VI
Oczami Martyny:
Gadałam tak z Manuelą i gadałam , aż nie zauważyłam kiedy wszedł Alan.
-O , Alan-powiedziałam
-Manuela , a co ty tu robisz.?-zapytał
-Zemdlałam i miałam drgawki-odpowiedziała
-Aha-odpowiedział Alan
-Rozmawiałam z lekarzem -powiedziałam
-I co ?-zapytał
-Za dwa dni wyjdę-powiedziałam
-Aha -powiedział ze szczęściem
W tym momencie do sali wszedł pan Marek :
-Martyna ty tutaj?-zapytał
-Tak -odpowiedziałam
-A co się stało?-zapytał ponownie
-Wpadłam pod samochód-odpowiedziałam
-Aha to straszne , ale nic ci nie jest?-zapytał
-Nie tylko złamaną rękę i kilka żeber , ale za dwa dni wyjdę ze szpitala-powiedziałam
-Aha , a kiedy wrócisz do szkoły?-zapytał
-W następnym tygodniu-odpowiedziałam
-A czy mam kogoś poprosić o to , by przynosił ci lekcję?-zapytał
-Nie Alan mi będzie pomagał-odpowiedziałam
Czułam się tak jakby to było jakieś przesłuchanie. Po tym jak Kamiński wyszedł powiedziałam do Alana:
-Co to było jakieś przesłuchanie?-
-Nie wiem - odpowiedział ze śmiechem
W tym momencie poczułam się jakoś tak dziwnie.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec kolejny wpis nie długo
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz