poniedziałek, 24 listopada 2014

Rozdział V

Oczami Martyny:
Kiedy Alan powiedział mi , że miałam dużo szczęścia odetchnęłam z ulgą. 
-Coś jeszcze mówił lekarz?-zapytałam 
-Nie , a przynajmniej nie mi, musisz pytać swojej mamy-odpowiedział
-Ok to zapytam mamy-powiedziałam 
 Po tych słowach Alan ucałował mnie w czoło i powiedział, że zaraz wróci.
Koło mnie leżała przesympatyczna dziewczyna ,  rozpoznałam ją to była Manuela
-Co ty tu robisz?-zapytałam
-Zemdlałam w szkole i miałam drgawki-odpowiedziała
-A kto cię tu przywiózł ?-zapytałam
-Dyrektor wezwał karetkę-powiedziała


Oczami Alana:
Przygotowałem dla niej niespodziankę , na dole czekała jej mama z kwiatami i czekoladkami . W kwiatach była karteczka z napisem : KOCHAM CIĘ MOJE SKARBIĘ! 
-Dziękuje , że pani to dla mnie zrobiła , wie pani jak ja ją kocham.-powiedziałem
-Wiem chłopcze-powiedziała
-To ja może zadzwonię do mojego taty i powiem , żeby się nie martwił-powiedziałem
-Okej , to ja może pójdę do Martyny-powiedziała
-No dobrze-odpowiedziałem i zadzwoniłem do taty



Rozmowa telefoniczna:
-Cześć tato-przywitałem się z nim
-Cześć synu-powiedział
-Tato jestem w szpitalu , ale się nie martw nic mi nie jest-powiedziałem
-To czemu jesteś w szpitalu?-zapytał
-Martyna wpadła pod samochód , tylko nie przyjeżdżaj proszę-powiedziałem
-No ok jeżeli tak chcesz-powiedział

----------------------------------------------------------------------------------------
Koniec wpisu , kolejny wpis jutro


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz